piątek, 31 stycznia 2014

Rozdział VII

Rozdział VII

        Po tym niespodziewanym spotkaniu siedziała jeszcze na błoniach dobre pół godziny. Wpatrywała się w dal nie mając w głowie żadnych myśli. Próbowała jakoś to wszystko inaczej ułożyć, ale nie mogła, bowiem prawda była tyko jedna : Draco się w niej zakochał. Jednakże nie chciał jej przestraszyć nagłym wylewem uczuć z jego strony, toteż postanowił nie robić tego tu i teraz. Nie mogła zrozumieć, czym takim sprowokowała chłopaka do takich uczuć ? Nie zalecała mu się, nie zwracała na niego większej uwagi oprócz tych ukradkowych spojrzeń i przypatrywania się z daleka. Wydawało jej się, że on niczego nie widział. Jak bardzo się myliła. 

        Następnego ranka Hermiona wyglądała okropnie. Fioletowe sińce pod oczami świadczyły o tym, że już od kilki dni dziewczyna źle sypiała. Nawet tego ranka, mimo że była sobota, wstała bardzo wcześnie. Do późnej nocy analizowała całe trzy lata, szukając powodu zainteresowania blondyna jej osobą, ale nie mogła sobie niczego podobnego przypomnieć. Zawsze była wzorowa, pilna, dbała o przyjaciół. No właśnie. Przyjaciele. Ostatnio w ogóle  nie spędzała z nimi nawet chwili. Bardzo chciała porozmawiać z Ginny, ale ta nigdy nie mogła, gdyż w wolnym czasie albo się uczyła i odrabiała prace domowe, albo spędzała mnóstwo czasu ze swoim nowym chłopakiem. Hermionie było przykro, że jej najbliższa przyjaciółka nie miała dla niej wolnej chwili, jednak nie mogła jej za to winić, w końcu to ona, Hermiona, zaniedbywała wszystkich przez dwa tygodnie. Przeklęty Draco. No właśnie. O ile zawsze myślała o czymś innym o tyle zawsze jej myśli i drogi krzyżowały się ze Ślizgonem. Owszem, podobał jej się, ale była sfrustrowana ciągłym biegiem jej myśli w jego kierunku. Zdenerwowała się strasznie i postanowiła, że zrobi wszystko aby zrekompensować przyjaciołom stracony czas i obiecała w duchu, że przez najbliższy czas nie będzie zawracała sobie głowy Draconem.

        Był bardzo zadowolony. Hermiona nie powiedziała mu żeby spadał, czy coś podobnego, po prostu poszła z nim, Draconem - sam na sam ! - na błonia i wysłuchała co ma jej do powiedzenia. Było to niezwykłe osiągnięcie, bowiem dziewczyna musiała mu ufać i mieć do niego jakieś cieplejsze uczucia, inaczej nie poszłaby z nim tam, gdzie nikt nie mógł ich w tej ciemności zobaczyć. Z całego serca chciał jej powiedzieć co czuje, jednakże stwierdził, że to wyraźnie za wcześnie, mimo iż Gryffonka była na tą prawdę gotowa. Nieraz widział te jej ukradkowe spojrzenia kiedy myślała, że nie widzi. Jego prognozy na przyszłość w stosunkach z tą dziewczyną były bardzo pomyślne.
        Draco szedł właśnie do Wielkiej Sali na śniadanie. Miał je zjeść razem z Blazem. Planowana była na dzisiejszy dzień wycieczka do Hogsmeade, toteż blondyn od razu wykorzystał okazję do spotkania się z ojcem. Nie wiedział czego ma się spodziewać po tym spotkaniu, ale jeżeli ojciec go wzywał, niewątpliwie było to coś ważnego. Razem z blondynem wzywany był jego przyjaciel. Byli nieco zaniepokojeni, ale starali się to ukryć. Tak więc jedli razem śniadanie i cicho rozmawiali na zakazany im temat, kiedy do Sali weszła Hermiona, pogodnie i wesoło zmierzając do stolika Gryffonów, gdzie siedzieli już jej przyjaciele. Jednak nie spojrzała na stół Ślizgonów, jak to miała co rano w zwyczaju, co trochę zaniepokoiło chłopaka. Starał się jednak odpędzać złe myśli. Wyglądała dzisiaj doprawdy strasznie, na pewno nie przespała tej nocy i zapewne kilku poprzednich sądząc po jej kredowej cerze i fioletowych sińcach pod oczami.
  - Halo ? Słuchasz mnie ? - Blaze widział, jak przyjaciel odprowadzał niepewnym wzrokiem dziewczynę na miejsce.
  - Tak tak - odparł Draco, nadal spoglądając na Gryffonkę, która umyślnie usiadła plecami do jego stołu.
  - Akurat. Właśnie wpatrujesz się wygłodniałym wzrokiem w tę ślicznotkę.
  - Dziwnie się zachowuje.
  - A ma powody ?
  - Wczoraj wieczorem spotkaliśmy się przypadkowo - tu arystokrata zdał przyjacielowi dokładną relację z wczorajszego spotkania.
  - No nie wiem, wczoraj mogła być oszołomiona, ale przecież miała całą noc i mogła przemyśleć różne sprawy. Ale stary, nie rozumiem Cię, wiesz przecież, że jej bezpieczeństwu poważnie zagrażają pewne osoby, więc dlaczego, do jasnej cholery, zostawiłeś ją, samą, na błoniach w środku nocy ?!
  - Nie zostawiłem. Siedziała tam potem chyba z godzinę, ale ja ciągle skrywałem się w cieniu i pilnowałem jej. Wszyscy są ślepi i głusi, zamek już nie jest tak bezpieczny jak kiedyś. Teraz jeszcze panoszą się tutaj uczniowie z tych dwóch szkół wprowadzając dodatkowy, niepotrzebny zamęt. - stwierdził z niesmakiem Draco.
  - No ale te dziewczynki w niebieskich sukieneczkach są prześliczne musisz przyznać.
  - Nie mają nic takiego, czego brakowałoby Hermionie.
  - Ha ha, mówisz tak, jakbyś miał zamiar już się ożenić z nią - zaśmiał się Blaze, jednak blondyn skwitował tą uwagę milczeniem. Jego przyjaciel już przynajmniej wiedział, jak poważne uczucia żywi wobec Hermiony.
  - No dobra, temat mamy obgadany, ale zaraz wyruszamy do Hogsmeade i trzeba się zbierać - rzekł Blaze, po czym obydwaj wstali i skierowali się w stronę lochów.

        Hermiona starała się mimo wszystko przywołać całą pogodę ducha i żwawym krokiem ruszyła do Wielkiej Sali, aby zjeść śniadanie w gronie przyjaciół, przy okazji przepraszając ich za zaniedbanie wszystkich z jej strony. Postanowiła sobie, że wchodząc tam, nie spojrzy na stół Ślizgona i usiądzie do niego plecami. Ten pierwszy punkt jej postanowienia się nie ziścił, iż spojrzała tam kątem oka i zauważyła, że chłopak bardzo uważnie się jej przygląda. Drugi punkt poszedł już o wiele lepiej, gdyż bez żadnych wyrzutów sumienia usiadła tyłem do stołu Ślizgonów i od razu zaczęła poranną pogawędkę ze wszystkimi Gryffonami. Później jednak zwróciła się tylko do najbliższych przyjaciół :
  - Bardzo was przepraszam, muszę przyznać, że przez te ostatnie dwa tygodnie nie byłam sobą. Nie mam pojęcia co we mnie wstąpiło. Zdaję sobie sprawę, że macie do mnie żal o to zaniedbanie w stosunku do was i chciałabym wam to jednak jakoś wynagrodzić, o ile mi wybaczycie. - dziewczyna wyrzuciła wszystko z siebie jednym tchem.
  - Wybaczamy - powiedzieli zgodnie, z wyszczerzonymi zębami, Ron i Harry.
  - Daj spokój Hermiono, każdemu zdarzają się gorsze dni a i ja sama muszę przyznać, że strasznie Cię, no i oczywiście was wszystkich, zaniedbałam. Coś chyba wisi w powietrzu, wszyscy są jacyś tacy rozkojarzeni ostatnimi czasy. O ! Jeżeli chodzi o zmiany i rozkojarzenia, to udało mi się ostatnio wydusić z naszej kochanej Lunki, że ona i Neville spotykają się ! - Ginny była szczerze zadowolona z takiego obrotu sprawy.
  - Od dawna już wiadomo, że Neville szaleje za naszą kochaną Lunką, ale nic nie składało się na to, żeby w końcu wziął się w garść i ją zaprosił - zdumiała się Hermiona.
  - Tak, to prawdziwa niespodzianka. Niestety mam też gorsze wieści. - Ginny zniżyła głos i pochyliła się nad stołem tak, by tylko Hermiona, Harry i Ron ją usłyszeli - Przyjaciółka mojej drogiej przyjaciółki z ławki, Jasmine, słyszała, że Draco i Blaze mają się z kimś spotkać na zapleczu w gospodzie "Pod świńskim łbem"dzisiaj, zaraz po przybyciu do Hogsmeade. Ma tam być jeszcze kilka innych osób, ale zdaje się, że blondyn i jego przyjaciel o tym nie wiedzą. Jasmine słyszała, jak mówił to pewien zakapturzony mężczyzna, mówi, że miał taki charakterystyczny, wyniosły i zimny głos, a wiadomość przekazał drugiej zakapturzonej postaci, lecz nie mogła zidentyfikować płci, ponieważ ta osoba się w ogóle nie odzywała tylko nieznacznie pokiwała głową.
  - To bardzo dziwne - stwierdził Harry - Trzeba zbadać tą sprawę. Jak to dobrze Cię mieć, Ginny - zwrócił się do siostry Rona, sprowadzając tą uwagą na jej policzki rumieńce.
  - Nie ma sprawy - uśmiechnęła się dziewczyna i dokończyła jeść tosty.
        Po chwili już wszyscy, bardzo liczną grupą, wyruszyli do Hogsmeade. Jednak czwórka przyjaciół trzymała się jak najbliżej Dracona i Blazea, żeby przypadkiem nie stracić ich z oczu.
_________________________

Wybaczcie mi wczorajszą nie dyspozycyjność, ale jestem chora i przespałam cały wczorajszy dzień. Obudziłam się gdzieś koło 22, ale już nie miałam siły włączać laptopa, poza tym wtedy i tak nici by wyszły z tego pisania. Jak zwykle życzę wam miłego czytania :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz