Rozdział V
Następnego dnia rano Hermiona wraz z Ginny, Harrym i Ronem zeszła na śniadanie do Wielkiej Sali. Zjedli pospiesznie tosty z dżemem i wszyscy, oprócz Ginny, ruszyli na lekcje transmutacji. Hermiona nie spała niemal całą noc. Do północy ćwiczyła zaklęcia z transmutacji, których nauczyli się od początku roku. Kiedy stwierdziła, że idzie jej wzorowo i ma je w pełni opanowane, położyła się na kanapie naprzeciwko kominka i w blasku płomieni zastanawiała się nad swoimi uczuciami. Z jednej strony podobał jej się Ron, ale wiedziała, że po tych wszystkich plotkach o tym jak to "całowała" Harry'ego, choć tak w istocie go tylko przytuliła, nie mogła liczyć na jakikolwiek ruch ze strony rudowłosego przyjaciela. Nie wiedziała również, czy naprawdę by tego chciała. Na horyzoncie pojawił się przecież nieziemsko przystojny arystokrata, który co rusz mieszał jej w głowie. Najpierw blondyn dokuczał Hermionie, potem jej bronił. Nie miała pojęcia, co o tym wszystkim sądzić. Miała taki mętlik w głowie, że ...
- Ała ! - krzyknęła zaskoczona dziewczyna. Podniosła wzrok i okazało się, że tak się zamyśliła, że nie zauważyła Dracona. Spojrzała w dół. Jej książki i notatki ! Wszystko leżało wymieszane na podłodze. - Świetnie - mruknęła do siebie zirytowana, po czym zwróciła się do Ślizgona przepraszającym tonem - Wybacz, zamyśliłam się i nie patrzyłam jak idę...
- Daj spokój. Nie musisz mu się tłumaczyć. - wtrącił się Ron - Widział Cię doskonale, równie dobrze mógł się przesunąć - po tych słowach minął Malfoya z lekceważącą miną i ruszył razem z Harrym na lekcję. Nie chcieli się spóźnić, bo mieli już wystarczająco dużo kłopotów a blondynowi nic się nie stanie jak pozbiera kilka książek.
- Ignoranci. - Hermiona z ponurą miną kucnęła i zaczęła zbierać swoje materiały i książki.
- Pomogę Ci - zaproponował Draco. - Dużo tego - zdziwił się widząc wypracowanie z obrony przed czarną magią - Jesteś bardzo dokładna i systematyczna.
- Jeżeli masz zamiar dokuczać mi to możesz już sobie iść, bo zdaje się, że Cię już przeprosiłam i nie musisz w niczym pomagać - obruszyła się Gryffonka źle interpretując słowa Dracona.
- Nie, ja nie chciałem się z ciebie naśmiewać, po prostu podziwiam twoje zaangażowanie i umiejętności. Zdaje się, że musisz być bardzo silna dźwigając takie ciężkie książki i trzy wypracowania - uśmiechnął się ciepło do dziewczyny. - Pomogę Ci to zanieść pod klasę. Pozwolisz, że wezmę - po tych słowach odebrał od niej resztę książek i ruszył w stronę klasy do transmutacji.
Hermiona patrzyła na niego w osłupieniu. On i podziw dla niej ?! Serce biło jej jak oszalałe. Ciągle stała oszołomiona, wpatrując się w Ślizgona. Może jednak nie jest taki zły jak myślałam ? - ciepłym wzrokiem podążała za arystokratą, który po kilku krokach odwrócił się do niej i rzucił :
- Idziesz ?
Dziewczyna otrząsnęła się z szoku i wrażenia, jakie chłopak na niej zrobił.
- Już biegnę. - cierpliwy Ślizgon zaczekał, aż dziewczyna się z nim zrówna. Całą drogę do sali przebyli w kompletnym milczeniu.
Draco upajał się tym ciepłem, które zobaczył w oczach dziewczyny. Bez dwóch zdań zrobił na niej niesamowicie silne wrażenie. Chciał jej coś powiedzieć, nawiązać konwersację, ale wiedział, że mogłaby się spłoszyć i tylko wszystko by zepsuł. Trzeba działać powoli, małymi kroczkami - powtarzał sobie ciągle w myślach. Nie mógł już jej dokuczać. Chciał być dla niej dobry, cierpliwy i troskliwy. Choć ona nie zawsze będzie go akceptowała, wiedział, że będą takie momenty kiedy będzie patrzyła na niego w inny sposób. Nie miał pojęcia, że patrzy na niego w ten "inny sposób" już od pierwszej klasy.
Hermiona zdała zaklęcia oczywiście na Wybitny. Ciężko pracowała i uważała, że należy jej się ta ocena. Nie była pyszna, nie chwaliła się swą inteligencją i swymi umiejętnościami, ale nie mogła myśleć inaczej, gdyż zbyt ciężko pracowała przez cały rok a tym bardziej przez ostatnie kilka tygodni. Nikt inny nie dostał tak wysokiej oceny, nie mniej jednak wszyscy zdali z czego Hermiona była niesamowicie zadowolona i dumna. Szła tak korytarzem na następną lekcję, gdy zza posągu czarownicy wyskoczył jeden z bliźniaków i wciągnął ją do ukrytego tunelu.
- Hej. Nie można było delikatniej ? - dziewczyna rozmasowywała boląc ramię.
- Witaj Hermiono - bliźniacy przywitali Gryffonkę zgodnym chórem.
- Wybacz - odrzekł Fred. - Widzieliśmy Cię dzisiaj z tym śmierdzielem Malfoyem.
- No ! Rzuciłaś na niego Imperio, że posłusznie wziął twoje książki i zasuwał z nimi aż pod salę ? - zachichotał George.
- Oczywiście, że nie ! - oburzyła się Hermiona. - po prostu wpadł na mnie i w ramach przeprosin pomógł mi je zanieść pod salę - lekko się zaczerwieniła.
- Yhym. No wiesz, Ronowi się to nie spodobało - rzekł George.
- Dlatego się tak idiotycznie zachował i Cię zostawił - dodał Fred - Zdaje się, że z Harrym czekają na ciebie w salonie wspólnym żeby to wszystko wyjaśnić.
- Nie ma co wyjaśniać - zdenerwowała się dziewczyna. - Z resztą mam teraz runy a potem wolną godzinę i idę... A zresztą nie powiem wam, bo wszystko wypaplacie Ronowi.
- Hermiono - spojrzał na nią pobłażliwie George. - Czy Ty NAPRAWDĘ uważasz, że da się coś przed nami ukryć ?
- Ech, nie ważne, muszę już iść. Aha, jeszcze jedno. Proszę was, nie mówcie chłopakom, gdzie jestem. Jednak gdybyście powiedzieli Ginny, że za godzinę będę w bibliotece i chciałabym z nią porozmawiać, byłabym wam niezmiernie wdzięczna - Gryffonka spojrzała prosząco na bliźniaków.
- Nie ma sprawy ! - odparli zgodnie. - Ale wisisz nam sporą przysługę za to, że wyciągamy Cię ze środka wielkiej awantury.
- Dziękuję Wam. - każdemu dała całusa w policzek i szybko pobiegła na runy.
________________________
Wiem, krótko i nudno, ale ja piszę wymyślając wszystko na bieżąco, nie mam nigdzie tego zapisanego a nie bardzo mam teraz czas dodawać posty. Nie chcę zaniedbywać bloga więc macie tu krótką notkę, postaram się jeszcze dzisiaj wieczorem dodać coś ciekawszego, a jak nie dzisiaj to przyrzekam, że jutro . :* Mmmm a skoro już tu jestem, to oglądaliście może film "Keith" ? Polecam, bo jest warty obejrzenia . ;) Chciałam przeczytać książkę, ale nie jest tłumaczona na polski ;/ Co do filmu, nie zrażajcie się na początku, bo możecie go od razu nie zrozumieć, ale jak obejrzycie cały to powinniście się zorientować o co cho . Bo w sumie to wszystko jest wyjaśnione dopiero pod koniec . ;) Miłego oglądania, gdyby się ktoś zdecydował, no i oczywiście miłego czytania . ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz