Rozdział XII
Nie wiedziała, co się z nią dzieje. Głowa tak potwornie ją bolała, była oszołomiona i nie mogła ruszać kończynami. Dopiero po chwili leżenia zorientowała się, że jest związana. Nie otwierała oczu, nie miała siły, mimo to jej porywacze zorientowali się, że już odzyskała przytomność, ponieważ jakiś kobiecy, chłodny głos wypowiedział zaklęcie :
- Obscuro.
Hermiona otworzyła oczy. Niestety na nic się to zdało, gdyż miała na oczach magiczną opaskę. Cholerny świat ! Zanim zdążyła się powstrzymać powiedziała słabym głosem "pić". Najwidoczniej jej oprawcy nie byli tacy źli. Ktoś delikatnie podniósł ją do pozycji siedzącej, oparł na sobie, kazał uchylić usta i powolutku wlewał jej do nich jakiś napój. Miał dziwny, słodko - mdły smak, ale Hermiona nie potrafiła zidentyfikować co mogło być w napoju. Nigdy w życiu nie miała niczego podobnego w ustach.
- Gdzie jestem ? - spytała Gryffonka.
- W bezpiecznym miejscu - odpowiedziała osoba, która ją podtrzymywała. Był to jakiś chłopak. Po głosie można było poznać, że był mniej więcej w wieku Hermiony, może o rok lub dwa starszy.
- To znaczy ? - zasyczała zirytowana.
- Na twoim miejscu nie plułabym tym jadem, słonko - znów odezwał się ten chłodny, kobiecy głos.
- Saro, usuń jej tą opaskę z oczu. Nie zna nas, więc nam nie zagraża.
- Ani mi się śni. Zwieje nam i będzie wszystkim opowiadać a wtedy przepadliśmy.
- Zawsze jesteś taka zimna i uprzedzona. Przesadzasz - chłopak nachylił się do ucha Hermiony i szepnął - nie bój się, jest zimna i bezwzględna, ale nie zrobi Ci krzywdy. Z resztą nie po to tu jesteśmy. Musimy Cię chronić - pokrzepiająco ścisnął jej ramie.
- Bo się zakochasz - prychnęła jego wspólniczka po czym odeszła.
- Nie ruszaj się - chłopak wstał i cofnął zaklęcie. Nareszcie ! - krzyknęła Hermiona w myślach i natychmiast otworzyła oczy. Popatrzyła na swojego porywacza. Był wysokim, dobrze zbudowanym brunetem o zielonych, nakrapianych złotem oczach, wokół których biegła niesamowita ciemnozielona obwódka. To właśnie w nich tańczyły te wesołe iskierki, które łagodziły jego męskie, surowe rysy twarzy. Jego uśmiech był wprost zniewalający i zapewne niejednej już ugięły się nogi na ten widok.
- Zdałem egzamin ? - zapytał .
Dziewczyna gwałtownie zamrugała powiekami.
- Słucham ?
- Pytam, czy oględziny zakończyły się sukcesem. Mogę się już przedstawić ? - chłopak roześmiał się widząc zawstydzoną i zdezorientowaną minę Hermiony. Te jej dwa rumieńce wyglądały uroczo. Mógłby się przyzwyczaić do tego widoku.
- Nazywam się Gareth. Jestem ostatnim z Rycerzy Świtu.
- Rycerzy Świtu ? - spytała pełna podziwu dziewczyna - Myślałam, że ta organizacja już dawno poszła w zapomnienie, głównie przez to, że was wszystkich uznano za zmarłych ...
- A, to - zaczął się śmiać - dziwnie jest mieć nagrobek w wieku siedemnastu lat, ale każdy z nas przyzwyczaił się do takich ekstremalnych sytuacji. Ludzie widzą Cię na ulicy i szepczą : "Widziałaś ? Przecież on nie żyje!" po czym uciekają jak najdalej. Mugole są śmieszni.
- Tak, potrafią być ... uciążliwi.
- Tak i to bardzo. To głównie przez nich czarne moce podejrzewają, że nasza organizacja wcale nie upadła. Przez lata ukrywaliśmy się, te zaginięcia niektórych czarodziejów to nasza sprawka, chronimy ich. Gdybyś widziała miny śmierciożerców ! Chcą skasować gościa a tu na ich oczach znika jakby nigdy nie stał przed nimi. Przez nas zaczną się u nich choroby psychiczne.
- Myślę, że już dawno się zaczęły - dziewczyna parsknęła śmiechem.
- Hej ! Tobie pewnie jest nie wygodnie! - Gareth jednym machnięciem różdżki usunął liny wiążące Gryffonkę.
- Dzięki.
- Nie ma sprawy.
- Tak w ogóle to jestem Hermiona ...
- Hermiona Granger, niezwykle utalentowana i mądra wiedźma półkrwi uczęszczająca do Hogwartu oraz należąca do domu Godryka Gryffindora. Masz za sobą mnóstwo ekstremalnych przygód, przyjaźnisz się z Ginny Weasly, jej braćmi : Ronem, Fredem oraz Georgem no i oczywiście jeszcze jeden przyjaciel : słynny Harry Potter. Z wszystkich zajęć masz wybitny, jesteś ogólnie lubiana lecz nie przez dom Slytherinu, mimo to aż nazbyt bardzo interesuje się tobą młody Ślizgon, niejaki Draco Malfoy, którego ojcem jest Lucjusz Malfoy, znany śmierciożerca, mąż Narcyzy Malfoy, siostry Bellatrix Lestrange, ulubienicy Voldzia.
- Łał - Hermiona przestała rozcierać sobie nadgarstki i patrzyła na nowego znajomego z otwartą buzią - Nawet ja o sobie tak dużo nie wiem - stwierdziła z jadem w głosie.
- Wybacz, jeżeli kogoś ratujemy to musimy wiedzieć o nim wszystko na 100 %. No, może o życiu prywatnym nie, ale twoje wydawało się interesujące - gdy zobaczył niezadowoloną minę Hermiony, zaczął się tłumaczyć - Znaczy chodziło mi o to, że ... Ja nie chciałem powiedzieć nic złego ... Ja po prostu ...
- Nieważne. Gdzie my jesteśmy ?
- W osadzie zwanej Smoczą Kotliną. Jest to miejsce, które znaczy dla mnie wiele. Wychowywałem się tutaj. Nasza organizacja jest podzielona na grupy. Ja jestem dowódcą swojej. Mogłem wybrać miejsce naszego schronienia, naszej bazy. Wybrałem to, bo znam smoki, które zamieszkują tu nawet od tysięcy lat. Niektóre rejony tej Kotliny są bardzo niebezpieczne, dlatego prosiłbym Cię, żebyś nie odchodziła daleko od naszej osady. Resztę opowiem Ci później - Gareth odwrócił się i napotkał wzrok ślicznej brunetki o ostrych rysach, jasnoniebieskich oczach które aż raziły zimnem i chłodnym profesjonalizmem, o szczupłej, wysportowanej sylwetce i niezbyt miłym usposobieniu.
- To jest Sarah - przedstawił ja chłopak, lecz ona nawet nie kłopotała się ze zwracaniem uwagi na Hermionę.
- Prosiłam, żebyś jej nie uwalniał. Czy o tak dużo wymagam ?
- Saro, nie zapominaj kto tu jest dowódcą i kto wydaje prośby i polecenia - odpowiedział równie chłodno Gareth.
- Wiesz, że ufam Ci, ale w pewnych sprawach jesteś naiwny jak małe dziecko - teraz zwróciła się do Hermiony - A Ty nawet nie próbuj ucieczki. Tego miejsca chronią potężne czary o jakich nie masz pojęcia, poza tym mamy Cię chronić i ani mi się śni biegać za tobą jak za jakimś szczeniakiem - po tych słowach Sarah wyszła.
- Milutka, co ? - zapytał Gareth z zachmurzoną miną - Proszę Cię, uważaj na nią. Nie jest zła dziewczyną, ale po tym wypadku stała się taka chłodna i nieprzystępna... Nikogo nie dopuszcza do własnych uczuć. Nie chce mieć przyjaciół, znajomych. Jedyne kontakty jakie musi zawierać to te między naszymi grupami, jakieś kontakty z zewnątrz no i musi mieć styczność z osobami objętymi ochroną. Nie lubi szczególnie takich ładnych dziewczyn jak Ty - puścił Hermionie oko a ta odpowiedziała mu ciepłym uśmiechem - No to ja teraz zostawiam Cię samą. Przydzieliłem Ci Kate jako twoją pomoc, jeżeli będziesz czegoś potrzebowała to zwracaj się do niej. Poślę po nią żeby przygotowała Ci kąpiel i zaścieliła łóżko - widząc zdziwioną minę Hermiony dodał - Jest już dziesiąta wieczorem. Oczywiście przed spaniem dostaniesz kolację i jakieś środki przeciwbólowe. Na głowę, pewnie Cię boli. Była rozcięta, ale zaszyliśmy. Jutro przyjdę i opowiem Ci wszystko. Dobrych snów, Hermiono - dodał słodko po czym wyszedł. Zostawił Hermionę z kompletnym mętlikiem w głowie.
_____________________________
No więc nie spodziewałam się, że już dzisiaj napisze rozdział, ale udało się. O dziwo miałam tysiące pomysłów w głowie, bo jak wiecie piszę wszystko na surowo, więc trochę mi to zajęło. Jak widzicie zmieniam koncepcje, historia kompletnie odstaje od tej w powieści pani Rowling ;) postanowiłam, że urozmaicę świat magii i dodam różne postacie żeby historia nie była nudnym love story. Mam nadzieję, że nowa koncepcja się spodoba :D Miłego czytania ! :)