Rozdział I
Była bardzo podekscytowana, kiedy dostała swój list z Hogwartu. Siedziała w salonie z rodzicami rozkoszując się ciepłem kominka. Razem z nimi były jeszcze dwie postacie - dyrektor Hogwartu, Albus Dumbledore oraz opiekunka domu Gryffindora oraz nauczycielka transmutacji, Minerwa McGonagall. Hermiona siedziała z otwartą buzią i słuchała wspaniałej opowieści o szkole magii i czarodziejstwa. Od dziecka była bardzo inteligentna, lubiła się uczyć i dużo czytać przez co większość dzieci nie było nastawionych do niej przyjaźnie. Ona jednak nie przejmowała się tym, gdyż zawsze znajdowała pocieszenie w swych niesamowitych książkach. Teraz miała 11 lat i okazję wyrwania się z rodzinnych stron. Mogła zacząć od nowa. Ponieważ jej rodzice byli istotami niemagicznymi, to jest mugolami, dyrektor osobiście musiał wyjaśnić im na czym to wszystko polega oraz przekonać i udowodnić, że to nie żaden głupi żart. Dziewczynka przeglądała spis podręczników oraz rzeczy, które będą jej potrzebne w nowej szkole. Kociołek, różdżka, szata, pióro, pergamin, książki i różne inne rzeczy, które nie mniej ją fascynowały. Kiedy czarodzieje wyjaśnili im wszystko, pożegnali się i zniknęli równie szybko jak się pojawili. Została po nich tylko mała koperta na stoliku i oczywiście list z wykazem, którego Hermiona nie wypuszczała z rąk. Była taka podekscytowana !
- Tego listu jeszcze przed chwilą tu nie było - zdziwiła się dumna mama dziewczynki.
- To pewnie bilet ! Profesor Dumbledor przecież mówił o peronie, który nie istnieje dla normalnego człowieka. To mój pierwszy raz, więc pewnie zostawił mi go bo wiedział, że nie będziemy wiedzieli gdzie taki zdobyć - Hermiona otworzyła kopertę i uśmiechnęła się, widząc mały kartonik, na którym widniał napis "Ekspres Hogwart, peron 9 i trzy czwarte, odjazd o godzinie 11:00"
Pobiegła do swojego pokoju i zaczęła zastanawiać się, jak to będzie w nowej szkole. Na pewno będzie się różniła od tej starej, bo będzie się uczyła rzeczy, których normalne dzieci się nie uczą. Może zdobędzie jakiś przyjaciół, którzy zaakceptują ją taką, jaka jest. No i magia. Dziewczynka była podekscytowana, ale nadal nie mogła uwierzyć, że to dzieje się naprawdę. Przecież dotąd była realistką i uważała, że coś takiego jak magia nie istnieje. Najwidoczniej los spłatał jej ogromnego psikusa.
Był 1 września. Hermiona wraz z rodzicami i rzeczami zakupionymi na ulicy Pokątnej jechała właśnie na dworzec. Dziewczynka nalegała, aby wyjechać godzinę wcześniej, gdyż wiedziała, że będą korki. Poza tym od zawsze była punktualna i nie lubiła się spóźniać a tym bardziej gdy ktoś się spóźniał. Na dworzec dojechali o godzinie 10:40, więc nie musieli się spieszyć, aby zdążyć na pociąg. Wyjęli z bagażnika kufry oraz małą sówkę w klatce i ruszyli ku dworcowi. Kiedy byli już w środku, rozglądali się za peronem 9 i 10, gdyż pomiędzy nimi miał znajdować się magiczny peron z ekspresem do Hogwartu. Hermiona zauważyła chłopca, który również miał kufry, lecz w klatce, uczepiony na specjalnym pręcie, wisiał nietoperza. Domyśliła się, że on również musi jechać do nowej szkoły, więc wskazała rodzicom na chłopca i powędrowali za nim.
Chłopak miał bladą cerę oraz bardzo jasne, blond włosy. Nie widziała jego twarzy, ale posturą przypominał młodego arystokratę z dawnych czasów. Szedł wyprostowany, dumnym krokiem zmierzając do celu. Dziewczynka była nim zaciekawiona.
- Niestety nie możecie iść dalej - zasmuciła się dziewczynka - Zobaczymy się na święta i będę wam słała mnóstwo listów. Będę tak bardzo tęskniła ... - Hermionie oraz jej mamie stanęły łzy w oczach.
- My też kochanie. Pamiętaj, bardzo Cię kochamy i jesteśmy z Ciebie dumni. - obydwoje rodziców pożegnało się z młodą czarownicą a ta weszła w ścianę między peronem 9 a 10 i zniknęła. Całej tej sytuacji przyglądał się młody arystokrata.
__________________________________
Nie mogłam się powstrzymać, pierwszy rozdział już dzisiaj . ;) Na razie to takie wprowadzenie, oczywiście wszystko dzieje się od pierwszej klasy w magicznej szkole. Zachęcam do wyrażania opinii oraz do obserwowania . :)
Super ^^ lecę czytać dalej :*
OdpowiedzUsuń