Rozdział IV
Była niedziela .Siedziała sama nad jeziorem pod swoim ulubionym dębem. Chciała poćwiczyć, bo jutro mieli zaprezentować swoje umiejętności na transmutacji. Niestety, nic jej nie wychodziło, lecz nie dlatego, że nie umiała, po prostu nie mogła się skupić, gdyż niedaleko niej siedział Draco razem z kolegami i zachowywali się nieznośnie głośno. Przez ostatnie cztery lata chłopak prześladował ją i jej przyjaciół. Mimo tego nie potrafiła go nienawidzić. Od pierwszego dnia, kiedy zobaczyła arystokratę czuła, że pod żadnym względem nie może go znienawidzić. Nie mogłaby.
Nie mogę ! - krzyczała w myślach. Jak ten osioł się zachowuje ?! - wstała gniewnie porzucając swoje rzeczy tam, gdzie je uprzednio zostawiła i ruszyła w kierunku "elity". Wyjęła z kieszeni różdżkę i, gdy była już tuż tuż, skierowała ją w stronę grupki.
- Jeżeli zaraz nie przestaniecie wrzeszczeć i zachowywać się jak pajace, rzucę na was zaklęcie którego gorzko pożałujecie ! - wykrzyczała dziewczyna.
- Jak na razie to tylko Ty tu krzyczysz i, zdaje się, swoim zachowaniem przykułaś uwagę wszystkich znad jeziora. A wydawało mi się, że ćwiczyli do transmutacji. Jaka szkoda, że im przerwałaś - Draco zmierzył Hermionę wzrokiem od stóp aż po samą głowę. Jak ona pięknie prezentowała się w lekkiej spódniczce i podkoszulku i z tym jej gniewnym spojrzeniem !
- No cóż, widocznie nie tylko ja przeszkadzam innym skoro wrzeszczę teraz na was - spojrzała na resztę grupy. Wciąż miała różdżkę w ręku. Popatrzyła Draconowi w oczy. Zdziwiła się widząc w nich zainteresowanie. Chłopak szybko się zreflektował.
- Tak ? Jakoś inni się nie skarżą.
- Bo się was boją a ja mam was za nic !
- Jak śmiesz Ty półkrewko uważać się za lepszą od nas ?! - pisnęła Pansy zrywając się z miejsca i wyciągając swoją różdżkę.
- Nie ! - arystokrata złapał Ślizgonkę za nadgarstek i miażdżącym spojrzeniem skłonił ją do opuszczenia różdżki.
- Czy Ty słyszysz co ona mówi ?!
- Rozsądku nie masz za grosz - odezwał się do Pansy po czym zwrócił się do Hermiony - Postaramy się być ciszej jeżeli to pani, panno Granger, aż nadto przeszkadza - chłopak odwrócił się do Gryffonki plecami.
- Dziękuję - prychnęła pogardliwie. Wróciła tam, gdzie porzuciła rzeczy. Oni faktycznie są ciszej - zauważyła po chwili zdumiona. Sądziła, że jej reakcja nie zda się na nic, a jednak Malfoy kiedy chce to potrafi. Rozmyślała nad tym jak obronił ją przed tą piskliwą dziewką Pansy. Była taka głupia ! Hermiona poradziłaby sobie z nią z jedną ręką w kieszeni ! A jednak Draco obronił ją, chociaż mógł pozwolić na pojedynek. Jakże ona jest głupia ! Przecież wiadomo, że Ślizgonka przegrałaby z nią. Pewnie to jej bronił. No ale ten błysk zainteresowania w jego oczach i spełnienie prośby o ciszy. Może coś knuje a może po prostu coś się zmieniło ? Nie potrafiła odpowiedzieć sobie na to pytanie. Była zdezorientowana. Nie myśl o tym, przecież miałaś się uczyć ! - zbeształa się w myślach kiedy zorientowała się, że przez cały ten czas gapi się bezmyślne na jezioro i zadaje pytania, na które nie potrafiła sobie odpowiedzieć.
Była taka śliczna jak się złościła. Była gotowa stoczyć pojedynek broniąc swych - z resztą słusznych - racji. Wiedział, że przez pohamowanie tej głupiej Pansy i zastosowanie się do prośby Hermiony ujął sobie w oczach przyjaciół, ale nic go to nie obchodziło. Z resztą, oprócz Blaze'a nikt tu nie był jego przyjacielem. Byli raczej jak marionetki, które bez chwili zastanowienia zrobiłyby wszystko, czego by sobie zażyczył. No i jeszcze ta głupia dziewucha Pansy, która uwieszała się ciągle na jego ramieniu. Myślała, że byli parą a on jakoś nie starał się wyprowadzać jej z tego błędu. Była bardzo przydatna. Jednak ani urodą a tym bardziej inteligencją !, nie mogła się równać Hermionie. Ona była pełna energii i życia, broniła swoich racji i przyjaciół. Hermiona reprezentowała swoją osobą inteligencję, piękno, wierność, osobowość, własne racje, przyjaźń, za którą gotowa była umrzeć. Czymże zazdrosna, pogardliwa i złośliwa Pansy była przy kobiecie jego marzeń ? Nie miała ani rozumu ani umiejętności. Wykształtowała się z niej ładna snobka. Bo jedyne co ta dziewczyna posiadała to uroda.
Szedł ze Ślizgonką uwieszoną na ramieniu w stronę zamku. Wiedział, że będzie zła i wyrzuci mu tą całą sytuację.
- Dlaczego nie pozwoliłeś mi walczyć z tą plugawą Gryffonką ?
- Jesteś naprawdę głupia myśląc, że dorównujesz jej umiejętnościami. Pokonałaby Cię jednym zaklęciem. Oszczędziłem Ci upokorzenia.
- Upokorzenia ? To Ty upokorzyłeś mnie na oczach wszystkich naszych przyjaciół ! - puściła ramię chłopaka, zatrzymała się i gniewnie na niego spojrzała. - Podoba Ci się, prawda ? Ta półkrewka Ci się podoba ! - pisnęła.
- Zamknij się ! - chłopak ścisnął jej łokieć, gwałtownie pociągnął w swoją stronę i rzekł spokojnym, lodowatym tonem - Jeżeli komukolwiek rozpowiesz tę niedorzeczną plotkę, zniszczę Cię. Przysięgnij teraz, że nic nie powiesz. Nie zmuszaj mnie użyć na tobie Obliviate - zagroził.
- Wiem, to niedorzeczne oskarżenie. Przecież ktoś taki jak Ty nie interesowałby się taką szlamą - po tych słowach ujęła chłopaka pod ramię i razem na powrót skierowali się w stronę zamku.
Blaze przyglądał się całej tej sytuacji nad jeziorem. Musiał przyznać, że Granger była niczemu sobie i zauważył w oczach przyjaciela, że dziewczyna mu się podoba. Była ładna, inteligentna, odważna i jedyna w swoim rodzaju. Również w jej oczach ujrzał, że Draco nie był jej obojętny. Cóż za dziwna sytuacja ! Lecieli na siebie a przecież wydawałoby się, że nienawidzą się od pierwszej klasy ! Te wszystkie docinki i nieuprzejmości. Blaze nie lubił Pottera, ale ta dziewczyna od razu zaskarbiła sobie jego sympatię. Była półkrwi a zachowywała się jak rasowa czarownica ! Nie widział nigdy tak intrygującej kombinacji. No nic, trzeba coś z tym zrobić - postanowił przyjaciel Dracona i udał się do dormitorium.
To zabawne - pomyślał Blaze w myślach. Rzadko zdarzało się, że dormitorium Ślizgonów było puste a teraz, kiedy potrzebował prywatności żeby porozmawiać z przyjacielem, wydawało mu się to niemal cudem.
- Witaj przyjacielu - chłopak rzucił się na swoje łóżko i wyciągnął się na nim wygodnie spoglądając w stronę Dracona.
- Widzieliśmy się jakieś dwadzieścia minut temu. - zauważył arystokrata.
- Chciałem z tobą porozmawiać.
- Mów - Malfoy skupił całą swą uwagę na przyjacielu.
- Nie zaprzeczysz, że podoba Ci się Granger i nawet nie próbuj, bo znam Cię zbyt długo, żeby uważać moją obserwację za zwidy.
- Co Ty mówisz ? - sztucznie zdziwił się arystokrata.
- Nie udawaj. Wiem co widziałem i jeżeli chcesz znać moje zdanie to nie ma lepszej partii w tej szkole - Blaze uśmiechnął się do przyjaciela.
- Znasz mnie jak nikt inny, więc nie będę zaprzeczał, ale nikomu ani słowa ! Poza tym ta głupia dziewucha Pansy czegoś się domyśla.
- Rozumem to ona nie grzeszy więc się trochę dziwię.
- To jest jednak dziewczyna. Nie wiem jak to robią, ale potrafią takie sprawy wyczuć nosem. Ostatecznie jednak stwierdziła, że to niedorzeczne, iż ktoś taki jak ja mógłby się zainteresować kimś takim jak, cytuję, "ta szlama".
- Głupia dziewczyna. Ale dosyć o niej. Co zamierzasz w stosunku do Gryffonki ?
- A co niby miałbym zamierzać ?
- Przecież nie możesz całe życie pożerać jej wzrokiem - oburzył się Blaze. - Musisz coś zrobić. Służę pomocą - wyszczerzył zęby do Dracona.
- Hmmm ... Warto spróbować - arystokrata odwzajemnił uśmiech.
_________________________
Już czwarty rozdział ! :D Jak wcześniej mówiłam teraz będę opisywała wszystko od czwartej klasy. Mam nadzieję, że wam się podoba choć na razie jest trochę nudne, ale początki zwykle takie bywają, czyż nie ? :) Oczywiście zapraszam do wyrażania opinii i obserwowania . Miłego czytania . ;)
_________________________
Już czwarty rozdział ! :D Jak wcześniej mówiłam teraz będę opisywała wszystko od czwartej klasy. Mam nadzieję, że wam się podoba choć na razie jest trochę nudne, ale początki zwykle takie bywają, czyż nie ? :) Oczywiście zapraszam do wyrażania opinii i obserwowania . Miłego czytania . ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz