Rozdział II
Była już w połowie drogi do nowej szkoły. Siedziała w przedziale wraz ze swymi nowymi znajomymi : Cho Chang, Neville'm Longbottom'em oraz Luną Lovegood. Byli bardzo sympatyczni, choć bardzo się od siebie różnili - Luna miała długie blond włosy i wyglądała na wiecznie rozmarzoną. Neville był trochę gapowaty, nieśmiały i jąkający się, natomiast Cho była śliczną dziewczyną o brązowych oczach, która nie pasowała do tego towarzystwa, lecz było jej z nimi dobrze i świetnie się bawiła. Hermionie zrobiło się trochę gorąco, więc postanowiła się przejść. Wyszła z przedziału, otworzyła okno i czując świeży powiew wiatru na swej skórze rozmyślała, jak to będzie, kiedy już dotrą na miejsce. Z nowych książek dowiedziała się dużo bardzo interesujących rzeczy, np. to, że jako pierwszoroczni będą musieli przepłynąć łódkami jezioro, gdyż była to odwieczna tradycja tej szkoły. Wyobrażała sobie jak wsiada do łódki razem z tajemniczym chłopakiem z peronu i przemierzając nocą jezioro nad gwieździstym niebem ...
- Ała ! - krzyknęła dziewczyna, gwałtownie odwracając się.
Stał przed nią intrygujący blondyn. Teraz mogła zobaczyć jego twarz w pełnej okazałości : wykrzywiona pogardą nie wyglądała najładniej, jednak nawet z tym grymasem widać było urodę chłopaka. Miał niesamowite oczy, wielkie, jasno niebieskie, które hipnotyzowały ...
- Uderzyłem Cię ? - powiedział chłopak szyderczo z uniesioną brwią , co rozgniewało Hermionę.
- Myślę, że wiesz o tym doskonale i nie muszę Ci tego uświadamiać - odburknęła.
- Ty pewnie jesteś Granger, jedna z tych półkrwi, czyż nie ?
- Nazywam się Hermiona Granger i jeżeli chodzi Ci o moje pochodzenie to jestem z niego dumna - rzekła z wysoko uniesioną głową.
Chłopak zmierzył ją wzrokiem. Była całkiem ładna a sądząc po sposobie wysławiania się również inteligentna. Zaintrygowała go, gdyż do tej pory, kiedy spotkał jakiś półkrewków, z uniżoną głową jak jacyś słudzy usuwali mu się z drogi. Ta dziewczyna stanowiła dla niego zagadkę - z pozoru czuła, delikatna i zwykle uśmiechnięta kryła w sobie istnego drapieżnika, gotowa zaatakować.
Patrzyła na niego cierpkim wzrokiem. Głupia rozmarzyła się o kimś, kto był lodowaty, gburowaty, pyszny i najpewniej chełpił się z powodu swego pochodzenia. Na pewno jego rodzina była kimś ważnym w świecie czarodziejów, ale to nie powód do pomiatania innymi ! Ona już wiedziała, jak mu to okazać. Niepokoiło ją tylko, że wpatruje się w nią tym wzrokiem, wydawało jej się, że przenikał ją całą i wiedział o niej niemal wszystko. Nagle poruszył się i wyciągnął do niej rękę.
- Draco Malfoy. Nie chciałem Cię urazić.
Nie chciał jej urazić ! Dobre sobie ! Stała tak chwilę i wpatrywała się w niego, jednak po chwili uścisnęła jego dłoń.
- Hermiona Granger. Nic mnie to nie obchodzi. - po tych sowach weszła do swojego przedziału, siadając koło okna i patrząc w dal. Tak naprawdę nie widziała nic poza tą sytuacją na korytarzu. Nie była pewna, czy faktycznie było mu przykro, czy to tylko pozory, by następnym razem znów mógł zrobić jej coś niemiłego. Jedno wiedziała na pewno : nigdy w życiu się z nim nie zaprzyjaźni. Nawet nie wiedziała co los dla niej przygotował.
Cóż ja u diabła wyrabiam ! - zbeształ się w myślach Draco. Przecież nigdy nie szanował dzieci mugolaków. Czymże ona różniła się od nich wszystkich ? Owszem, była ładna, inteligentna i potrafiła mu się postawić, ale to przecież jeszcze o niczym nie świadczy ! Miał mieszane uczucia co do dziewczyny, ale nie potrafił przywołać na swą twarz pogardy na myśl o niej. Tak właściwie to nie przeszkadzało mu to, że była półkrwi. Nie miało to dla niego żadnego znaczenia. Jednak nie mógł się z nią przyjaźnić. Co powiedziałby ojciec, który tyle lat wpajał mu, że tacy ludzie jak półkrewki się nie liczą ? Od dziecka gardził takimi ludźmi, a tu proszę, taka niespodzianka. Blaze, jego najlepszy przyjaciel od dzieciństwa, może i nie miałby nic przeciwko temu, ale jak miałaby się jego reputacja, gdyby dowiedziano się, że on, Draco Malfoy, który jest czystej krwi i należy do szanowanej od pokoleń rodziny, przyjaźni się z jakąś szlamą ? Nie, nie będzie tak o niej myślał. Nie mniej jednak wiedział, że nie jeden raz będzie musiał powiedzieć jej coś obraźliwego lub zrobić coś niemiłego. Przecież jej nie znał ! Więc dlaczego już ma wyrzuty sumienia przez to, co miał robić w najbliższej przyszłości ? Na to pytanie nie potrafił sobie odpowiedzieć.
Siedziała milcząca pod oknem już do końca ich podróży do Hogwartu. Przebrana w szkolną szatę ruszyła ku wyjściu z pociągu. W końcu ta podróż dobiegła końca. Była niesamowicie zmęczona, ale gdy tylko wysiadła i zobaczyła obraz, który rozciągał się przed nią, całe jej zmęczenie uszło w jednym momencie. Niesamowita budowla przypominająca najwspanialszy zamek, nawet z tej odległości wyglądała na równie starą co okazałą. Wznosiła się ona na wzgórzu. Świeciły się w niej liczne okna, przez co wyglądała niesamowicie, jakby dziesiątki świetlików wisiało w powietrzu wzdłuż murów zamku. Była zachwycona widokiem, który po prostu zapierał dech w piersiach. Nawet nie zorientowała się, że stoi z otwartą buzią i że blondyn jej się przygląda. Szybko się zreflektowała i zaczęła oglądać za swoimi nowymi przyjaciółmi. Niestety, chyba ją zostawili, ponieważ nigdzie nie było widać jej grupy. Pięknie ! - pomyślała - zgubiłam się w swój pierwszy dzień szkoły !
- Chodź za mną - Draco, który nie mógł już dłużej patrzeć na coraz bardziej rosnący strach w oczach dziewczyny, złapał ją za łokieć i poprowadził ku jeziorze.
- Chcesz mnie tym razem utopić ? - Hermiona wyrwała mu się. Pod dotykiem blondyna kompletnie zapomniała o tym, co czytała na temat przepływu przez jezioro.
Chłopak popatrzył na nią zaskoczony.
- Wydawało mi się, że chcesz dołączyć do grupy. Jeśli jednak wolisz zostać tu całkiem sama, nie ma sprawy - Draco zaczął zmierzać ku grupie przy jeziorze, której nie było stąd widać.
No tak ! - zbeształa się w myślach - ta tradycja i łodzie... Chcąc nie chcąc poszła za chłopakiem, który zdawał się być trochę rozbawiony, ale również zadowolony z siebie. Okazało się, że dotarli jako ostatni, przez co musieli razem przepłynąć w jednej łodzi. Całą drogę siedzieli cicho patrząc w stronę zamku. Dopiero gdy wysiadali, Hermiona powiedziała cichutko "dziękuję" i szybko pobiegła do swych nowych przyjaciół. Inaczej wyobrażała sobie rozwój - a raczej brak rozwoju - sytuacji w łodzi.
_________________________
No i proszę następny rozdział . ;) zachęcam do wyrażania opinii . :) dajcie o sobie znać, chciałabym żyć w przekonaniu, że chociaż jeden człowiek to czyta . xD
- Ała ! - krzyknęła dziewczyna, gwałtownie odwracając się.
Stał przed nią intrygujący blondyn. Teraz mogła zobaczyć jego twarz w pełnej okazałości : wykrzywiona pogardą nie wyglądała najładniej, jednak nawet z tym grymasem widać było urodę chłopaka. Miał niesamowite oczy, wielkie, jasno niebieskie, które hipnotyzowały ...
- Uderzyłem Cię ? - powiedział chłopak szyderczo z uniesioną brwią , co rozgniewało Hermionę.
- Myślę, że wiesz o tym doskonale i nie muszę Ci tego uświadamiać - odburknęła.
- Ty pewnie jesteś Granger, jedna z tych półkrwi, czyż nie ?
- Nazywam się Hermiona Granger i jeżeli chodzi Ci o moje pochodzenie to jestem z niego dumna - rzekła z wysoko uniesioną głową.
Chłopak zmierzył ją wzrokiem. Była całkiem ładna a sądząc po sposobie wysławiania się również inteligentna. Zaintrygowała go, gdyż do tej pory, kiedy spotkał jakiś półkrewków, z uniżoną głową jak jacyś słudzy usuwali mu się z drogi. Ta dziewczyna stanowiła dla niego zagadkę - z pozoru czuła, delikatna i zwykle uśmiechnięta kryła w sobie istnego drapieżnika, gotowa zaatakować.
Patrzyła na niego cierpkim wzrokiem. Głupia rozmarzyła się o kimś, kto był lodowaty, gburowaty, pyszny i najpewniej chełpił się z powodu swego pochodzenia. Na pewno jego rodzina była kimś ważnym w świecie czarodziejów, ale to nie powód do pomiatania innymi ! Ona już wiedziała, jak mu to okazać. Niepokoiło ją tylko, że wpatruje się w nią tym wzrokiem, wydawało jej się, że przenikał ją całą i wiedział o niej niemal wszystko. Nagle poruszył się i wyciągnął do niej rękę.
- Draco Malfoy. Nie chciałem Cię urazić.
Nie chciał jej urazić ! Dobre sobie ! Stała tak chwilę i wpatrywała się w niego, jednak po chwili uścisnęła jego dłoń.
- Hermiona Granger. Nic mnie to nie obchodzi. - po tych sowach weszła do swojego przedziału, siadając koło okna i patrząc w dal. Tak naprawdę nie widziała nic poza tą sytuacją na korytarzu. Nie była pewna, czy faktycznie było mu przykro, czy to tylko pozory, by następnym razem znów mógł zrobić jej coś niemiłego. Jedno wiedziała na pewno : nigdy w życiu się z nim nie zaprzyjaźni. Nawet nie wiedziała co los dla niej przygotował.
Cóż ja u diabła wyrabiam ! - zbeształ się w myślach Draco. Przecież nigdy nie szanował dzieci mugolaków. Czymże ona różniła się od nich wszystkich ? Owszem, była ładna, inteligentna i potrafiła mu się postawić, ale to przecież jeszcze o niczym nie świadczy ! Miał mieszane uczucia co do dziewczyny, ale nie potrafił przywołać na swą twarz pogardy na myśl o niej. Tak właściwie to nie przeszkadzało mu to, że była półkrwi. Nie miało to dla niego żadnego znaczenia. Jednak nie mógł się z nią przyjaźnić. Co powiedziałby ojciec, który tyle lat wpajał mu, że tacy ludzie jak półkrewki się nie liczą ? Od dziecka gardził takimi ludźmi, a tu proszę, taka niespodzianka. Blaze, jego najlepszy przyjaciel od dzieciństwa, może i nie miałby nic przeciwko temu, ale jak miałaby się jego reputacja, gdyby dowiedziano się, że on, Draco Malfoy, który jest czystej krwi i należy do szanowanej od pokoleń rodziny, przyjaźni się z jakąś szlamą ? Nie, nie będzie tak o niej myślał. Nie mniej jednak wiedział, że nie jeden raz będzie musiał powiedzieć jej coś obraźliwego lub zrobić coś niemiłego. Przecież jej nie znał ! Więc dlaczego już ma wyrzuty sumienia przez to, co miał robić w najbliższej przyszłości ? Na to pytanie nie potrafił sobie odpowiedzieć.
Siedziała milcząca pod oknem już do końca ich podróży do Hogwartu. Przebrana w szkolną szatę ruszyła ku wyjściu z pociągu. W końcu ta podróż dobiegła końca. Była niesamowicie zmęczona, ale gdy tylko wysiadła i zobaczyła obraz, który rozciągał się przed nią, całe jej zmęczenie uszło w jednym momencie. Niesamowita budowla przypominająca najwspanialszy zamek, nawet z tej odległości wyglądała na równie starą co okazałą. Wznosiła się ona na wzgórzu. Świeciły się w niej liczne okna, przez co wyglądała niesamowicie, jakby dziesiątki świetlików wisiało w powietrzu wzdłuż murów zamku. Była zachwycona widokiem, który po prostu zapierał dech w piersiach. Nawet nie zorientowała się, że stoi z otwartą buzią i że blondyn jej się przygląda. Szybko się zreflektowała i zaczęła oglądać za swoimi nowymi przyjaciółmi. Niestety, chyba ją zostawili, ponieważ nigdzie nie było widać jej grupy. Pięknie ! - pomyślała - zgubiłam się w swój pierwszy dzień szkoły !
- Chodź za mną - Draco, który nie mógł już dłużej patrzeć na coraz bardziej rosnący strach w oczach dziewczyny, złapał ją za łokieć i poprowadził ku jeziorze.
- Chcesz mnie tym razem utopić ? - Hermiona wyrwała mu się. Pod dotykiem blondyna kompletnie zapomniała o tym, co czytała na temat przepływu przez jezioro.
Chłopak popatrzył na nią zaskoczony.
- Wydawało mi się, że chcesz dołączyć do grupy. Jeśli jednak wolisz zostać tu całkiem sama, nie ma sprawy - Draco zaczął zmierzać ku grupie przy jeziorze, której nie było stąd widać.
No tak ! - zbeształa się w myślach - ta tradycja i łodzie... Chcąc nie chcąc poszła za chłopakiem, który zdawał się być trochę rozbawiony, ale również zadowolony z siebie. Okazało się, że dotarli jako ostatni, przez co musieli razem przepłynąć w jednej łodzi. Całą drogę siedzieli cicho patrząc w stronę zamku. Dopiero gdy wysiadali, Hermiona powiedziała cichutko "dziękuję" i szybko pobiegła do swych nowych przyjaciół. Inaczej wyobrażała sobie rozwój - a raczej brak rozwoju - sytuacji w łodzi.
_________________________
No i proszę następny rozdział . ;) zachęcam do wyrażania opinii . :) dajcie o sobie znać, chciałabym żyć w przekonaniu, że chociaż jeden człowiek to czyta . xD
Świetne :*
OdpowiedzUsuń