Rozdział XI
Ron już prawie biegł ze zdenerwowania. Trząsł się niesamowicie. Hermiona jeszcze nigdy nie widziała go w takim stanie. Wiedziała, że skutki tego całego zajścia z Draconem mogą być poważne a nawet tragiczne. Nigdy nie widziała przyjaciela w takim stanie, nigdy się tak nie zachowywał. Owszem, można było wyprowadzić go z równowagi o wiele częściej, niżby tego chciał, ale nigdy aż tak. "No ale zaraz zaraz" - rzekła do siebie w myślach Hermiona - "Przecież to jest moje życie, on nie ma prawa mówić mi co mam robić !". Dziewczyna wstała z ziemi i ruszyła na Rona z determinacją wypisaną na twarzy.
- Czego chcesz ? - spytała lodowatym głosem.
- Co Ty z nim robisz ?! Nie widzisz, że on Cię wykorzystuje ?! Zabieraj się stąd, wracamy natychmiast do zamku ! - powiedział rudzielec władczym tonem, po czym złapał ją za rękę i zaczął ciągnąć wwybranym kierunku.
- Pfff, czy Ty siebie słyszysz Ronaldzie ? - dziewczyna wyszarpnęła się z uścisku - To wszystko brzmi jak jakaś farsa ! Kim Ty jesteś, że mówisz mi co mam robić ze swoim życiem ? Kim jesteś, że mówisz mi kto jest dla mnie odpowiedni a kto nie ? Znasz mnie ? Wiesz kim naprawdę jestem ? Próbowałeś poznać mnie z innej strony ?! Znasz mnie tylko jako super mądrą i oczytaną Hermionę, którą w trakcie tarapatów warto mieć zawsze pod ręką, a jak już jest po kłopotach to też warto mieć ją pod ręką, bo przecież zadania się same nie zrobią !! - wściekła się - Ze względu na naszą przyjaźń tolerowałam to, ale nie mam dłużej zamiaru pozwalać Ci na to wszystko ! Wiem o tym, że mnie kochasz, ja Ciebie też kochałam, ale twój czas się skończył ! Za długo czekałam. Jesteś zwyczajnym tchórzem ! Mam Cię dosyć ! - Hermiona odwróciła się w stronę Dracona - W tej całej sprawie z Tobą on ma rację. Skąd mogę wiedzieć czy pomoc i serdeczność z twojej strony to nie przykrywka ? Kompletnie namieszałeś mi w głowie, nie mam pojęcia, co ja najlepszego robię. Odczep się ode mnie, nie chcę mieć z tobą nic wspólnego - odwróciła się do Rona - A z tobą tym bardziej.
Hermiona pognała w stronę zakazanego lasu. Harry i reszta chcieli pobiec za nią, ale wytworzyła chwilową barierę ochronną, przez którą nie mogli przejść. Jak mieli ją znaleźć w zakazanym lesie ?
Biegła cały czas przed siebie, aż w końcu nie miała już siły i musiała się zatrzymać. Zaszyła się pod jakimś ogromnym drzewem i płakała. Nie mogła zebrać myśli, cała ta sytuacja przerosła ją. Nie. Nie będzie się zastanawiała,płakała, przepraszała, wracała. To nie jej wina, niech oni choć raz w życiu podejmą jakąś rozsądną decyzję. Ona raz w życiu nie miała na to ochoty. Rozglądnęła się wokół siebie. Może przyjście tu to jednak nie był taki dobry pomysł. Było ciemno i zimno, każdy kont lasu wydawał się złowrogi. Fakt, biegła przed siebie, ale musiała omijać głazy, drzewa, więc w efekcie na pewno droga powrotna wcale nie będzie taka prosta. Tym bardziej, że jest sama, a w zakazanym lesie była zaledwie trzy razy i nie tak głęboko. Zrozumiała swoją głupotę. Po co tutaj biegła ? No tak, chciała być sama, wytrącili ją z równowagi, ale zakazany las to nie miejsce dla samotnej czarownicy. Wstała i wyjęła różdżkę. W tym samym czasie echem odbił się trzask gałęzi. Hermionie przeszedł dreszcz po plecach. W tym lesie są istoty, jakich świat nie widział. I pewnie nie miał na to ochoty. Bardzo niemądrze było tu przychodzić. "Lumos" mruknęła pod nosem, po czym światło wystrzeliło z końca różdżki i oświetliło część lasu. Odwróciła się w stronę, z której przyszła i pewnym krokiem ruszyła przed siebie. Nagle jej ciało stało się okropnie ciężkie i runęła na ziemię.
W końcu bariera zniknęła. Wszyscy chłopcy pobiegli do lasu szukać Hermiony. Nie było to łatwe nawet przy świetle wydobywającym się z różdżek. Ziemia była tutaj sucha i zaschnięta, przypominała skorupę, więc bardzo trudno było znaleźć tu jakiekolwiek ślady zostawione przez dziewczynę. Szli ciągle wprost przed siebie. Nagle Harry zobaczył spinkę Hermiony. Czyli jednak biegła ciągle prosto.
- Chłopaki, prosto ! - Draco, Blaze i Ron zaczęli biec za wybrańcem we wskazanym kierunku.
Biegli tak długą chwilę. W końcu przystanęli, żeby trochę odsapnąć. Draco cały czas przeszukiwał kawałek po kawałku, desperacyjnie pragnąc odnaleźć dziewczynę. Kilka metrów od miejsca, w którym się zatrzymali, znalazł poplamioną krwią kurtkę dziewczyny. Natychmiast powiadomił o znalezisku resztę i ruszyli w drogę. Było to stosunkowo proste, ponieważ co kilkanaście kroków były świeże plamy krwi. Nie spodziewali się zastanego widoku.
________________________
Wybaczcie, że tak krótko i tak strasznie późno, ale dopiero teraz udało mi się cokolwiek napisać. Najpierw strasznie dużo nauki a potem byłam na kilkudniowej wycieczce. Było super . :3 Mam nadzieję, że się nie gniewacie. Miłego czytania. ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz