poniedziałek, 3 lutego 2014

Rozdział IX

Rozdział IX

        Kiedy Blaze wybiegł, Draco starał się jak najdłużej wywoływać zamieszanie wśród śmierciożerców. Ciągle wykrzykiwał, gdzie widział "ruchy". Nawet po kilku minutach, kiedy wrócił przyjaciel blondyna żeby oznajmić, że Potter uciekł, nie do końca zapanował spokój. Bellatrix była tak wściekła, że w przypływie bezsilności zabiła jednego ze śmierciożerców. 
  - Bello, czyś Ty zwariowała ?! - krzyknął Malfoy.
  - Ten idiota i tak nie był nam potrzebny ! Założę się, że donosił Dumbledore'owi ! 
  - Zdurniałaś już kompletnie w tym azkabanie ! Nie możemy sobie pozwolić na takie sytuacje ! Jak teraz wyjaśnisz Czarnemu Panu, dlaczego jeden z jego najlepszych ludzi nie żyję ?! - warknął Lucjusz. 
  - Och, oczywiście ! Jakby to teraz było najważniejsze ! Powiem mu, że przypuszczaliśmy zdradę i w pewnym sensie się potwierdziło ! Nasz Pan nie musi znać każdego szczegółu ! Po cóż jest oklumencja ? Opanowawszy tę sztukę, nawet z umiejętnościami Czarnego Pana nie można złamać jej legilimencją ! 
  - Nie ważne - warknął Malfoy - teraz nic nie zostało z naszego planu. 
  - Istotnie Lucjuszu. Myślę jednak, że Greyback byłby niesamowicie zadowolony ze smacznego kąska. A nawet dwóch ! 
  - Co masz na myśli, Yaxley ?
  - No cóż, Greyback lubi dobrą zabawę a my, zdaje się, nie mamy żadnego sensownego planu. Kiedy w następnym tygodniu uczniowie wybiorą się do Hogsmead, Greyback może zaatakować, a potem... No właśnie. Co potem ? Nie ma znaczenia czy go złapią czy też nie. On i tak nie piśnie słówka. Nie jest jakimś super ważnym ogniwem dla naszego Pana. Tak właściwie, to jest nikim.
  - Słusznie - zauważyła Bella - Yaxley, w końcu mówisz do rzeczy ! - ucieszyła się - Więc tak zrobimy ! 
  - Uspokój swój zapał droga Bello - powiedział chłodno Lucjusz - Pan wyznaczył mnie za przewodnika, więc to ja podejmuje decyzje. Podoba  mi się ten pomysł. Trzeba go dopracować, jednak mamy na to cały tydzień. - zwrócił się do Ślizgonów - Wracajcie chłopcy do waszej grupy, myślę, że nie możemy dłużej tego przeciągać. Za niedługo jest powrót do zamku a i my musimy zdążyć się deportować. Znikajcie. 
        Po tych słowach Draco i Blaze ulotnili się w stronę sklepu "Zonka". 
  - Jest bezpieczna ? - szepnął niezauważalnie blondyn.
  - Tak - odpowiedział jego przyjaciel.
        Mieli jeszcze niecałe pół godziny do powrotu, toteż skierowali się do najbliższej kawiarni i usiedli w najodleglejszym miejscu.
  - Nie mogę uwierzyć, że ta dziewczyna jest na tyle głupia a zarazem odważna - stwierdził arystokrata.
  - Ja też nie. Palnąłem im moralną gadkę zanim wróciłem. Byli o włos od śmierci ! 
  - Ciszej - rozejrzeli się po sali i stwierdziwszy, że nikt nie zwraca na nich najmniejszej uwagi, wrócili do rozmowy - Co jej powiedziałeś ? 
  - Posłuchaj mnie, Draco - zaczął trochę niepewnie Ślizgon - Jesteśmy kumplami, tak ? Wybaczamy sobie różne rzeczy, w ogóle to często robimy różne głupie rzeczy a po takiej akcji jak dzisiaj człowiek wyrzuca z siebie różne słowa, nie zastanowiwszy się najpierw nad tym. 
  - Do diabła, Blaze, co Ty jej powiedziałeś ?!
  - Powiedziałem, może nie aż tak dobitnie, że jest głupia pchając się na takie spotkania no i żeby następnym razem się zastanowiła, co Ty byś przeżył, gdyby zginęła na twoich oczach. - popatrzył na przyjaciela, lecz ten przyjął tę wiadomość ze spokojem - I co ? Nie będziesz na mnie wrzeszczał, że wszystko zniszczyłem, że nie po to się starałeś,  i tym podobnych ?
  - Nie. - Draco uśmiechnął się - To najlepsza sposobność i najlepsza osoba, jaka mogła jej o wszystkim powiedzieć. A wszystko zachowane tylko w tym jednym, prostym zdaniu.
  - Przyznam, że z dnia na dzień coraz bardziej mnie zadziwiasz, przyjacielu.
        Blondyn wyszczerzył zęby do Blaze'a.

        Ciągle w głowie huczały jej słowa Ślizgona. Czyli jednak miała rację ! Draco ją kochał i to szczerze, wcale nie chciał jej zwabić ani tym podobnych rzeczy. Owszem, na dzisiejszym spotkaniu mówili o niej i przestraszyła się, ale on ją naprawdę kocha ! Nic do niej nie docierało. Nie widziała, co się wokół niej dzieje, nie zauważała przyjaciół. Ci ostatni widzieli, że Hermiona jest milcząca i nie bardzo wiedzieli jak podnieść ją na duchu. Stwierdzili jednak, iż po dzisiejszych przejściach powinna odpocząć a oni zostawią ją w spokoju i nie będą o nic pytać. 
        Harry całą drogę bił się ze sobą w środku. Nie chciał przekazać przykrej wiadomości Ginny, jednak musiał to zrobić żeby dziewczyna wiedziała, jakie grozi jej niebezpieczeństwo. Musi ją za wszelką cenę chronić. To przecież jego przyjaciółka, no a poza tym siostra jego najlepszego kumpla. Starał się tak o tym wszystkim myśleć, chociaż w istocie było całkiem inaczej.
        Przyjaciele obgadali całą sprawę i poszli na zbiórkę. Nadszedł czas powrotu do zamku. W tłumie uczniów Harry i Hermiona zauważyli Dracona i Blaze'a. Nie wspominali przyjaciołom, jaki udział brała ta dwójka w całym zdarzeniu. Ślizgoni pokiwali im niezauważalnie głowami. Draco wpatrywał się intensywnie w Hermionę, która pod jego wzrokiem jakby bardziej się skurczyła i poczerwieniała. Zdecydowanie musieli porozmawiać i widziała, że arystokrata ma zamiar zrobić to zaraz po powrocie do zamku. Kiedy dochodzili już na miejsce, dziewczyna była przygotowana na ataki Dracona. A przynajmniej tak jej się zdawało.

_____________________

Kolejny rozdział za nami ;) Trochę krótko, ale myślę, że dosyć ciekawie. Życzę miłego czytania ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz