piątek, 9 maja 2014

Rozdział XIV

Dobrze więc, moja kuzynka nie ma rozumu a moja głupota nie zna granic, ale mimo wszystko nie będę pisała ponownie całego rozdziału, zajęłoby mi to zbyt wiele czasu, więc wyjaśnię pokrótce co w nim było. 

Otóż Hermiona z Garethem wyszli z groty żeby wspomóc innych rycerzy w walce. Jednak na miejscu nie zastali nikogo, więc Gareth kazał Hermionie zostać w osadzie a on sam wyruszył na sam szczyt Smoczej Góry. No ale nasza kochana Gryfonka nie posłuchała i poszła za nim. Na miejscu Gareth zastał wszystkie smoki zamieszkujące Smoczą Kotlinę oraz całą osadę uwięzioną w ciasnych klatkach zwisających z sufitu. Zaczęła się rozmowa Garetha z nowym przywódcą smoków, Tronisem, który od zawsze pragnął władzy i który został podejrzanym w sparwie zabicia dotychczasowego władcy Kotliny i serdecznego przyjaciela Garetha, Xanto. Niestety Tronis ma swoich smoczych zwolenników i chce zrzucić całą winę na ludzi. Zaczyna się walka, nagle zza rogu wyskakuje Hermiona. Okazuje się, że smoki nie wiedzą o jej magicznych zdolnościach. Z resztą, między uwięzionymi rycerzami również jest sporo magów i czarownic, więc szybko udaje im się wydostać z klatek i dołączyć do walki. Smoki uciekają, ale Tronis mówi Hermionie, że niedługo spełni się przepowiednia i że dziewczyna znienawidzi Garetha a wtedy on, Tronis, będzie przy niej. Po czym wszystkie smoki odlatują a ludzie wracają do swojej osady. Po drodze przyjaciel Garetha, Antonio ( młody, przystojny szatyn o onyksowych oczach, męskich, ostrych rysach twarzy, dobrze zbudowany z wesołym usposobieniem ) podchodzi do Hermiony i zaczynają rozmowę. Opowiada jej dzieje, kiedy świat jeszcze nie był podzielony na rasy a teren na całej kuli Ziemskiej pozostawał uniwersalny ( w sensie nie dzielił się na osobne tereny smoków, ludzi, osób magicznych itp ). Opowiedział jej o ojcu Tronisa, Lunoxie, który nienawidził swoich rodziców i chciał zapanować nad światem ( jego matka była smoczycą i związała się z człowiekiem. Mężczyzna umarł a ona zaraz po urodzinach Lunoxa zabiła się za pomocą trytonów*, gdyż chciała na zawsze być z ukochanym. Lunox był zmiennokształtnym** i trafił do rodziny zastępczej, gdzie był niekochany i niechciany ). Kiedy został wyrzucony przez rodziców zastępczych, wybrał się na Południe, gdzie zamieszkał ze swoim gatunkiem. Jednakże nie ujawniał swojej zmiennokształtności, gdyż tam mieszkały tylko smoki czystej krwi*** i nie przyjmowały innych anomalii gatunkowych. Lunox związał się z córką przywódcy tutejszych smoków i w dosyć szybkim czasie urodził mu się potomek, któremu nadał imię Tronis. Kazał synowi nie ujawniać się ze swoją zmiennokształtnością, którą odziedziczył po Lunoxie. Chciał uchronić syna od tego, od czego nie uchroniono jego. Po pewnym czasie zaczął zbierać swoich zwolenników mówiąc, że krzyżowanie ras jest niedorzeczne i złe i że trzeba wypleniać ten paskudny zwyczaj. Znalazł dosyć sporą grupę popleczników. Jednak w pewnej wiosce mieszkała najmądrzejsza i najpotężniejsza czarownica Galatea. Posiadała dar widzenia. Potrafiła zobaczyć co było w przeszłości, co dzieje się w teraźniejszości w różnych zakamarkach świata i co będzie działo się w przyszłości. Zobaczyła, że w najbliższym czasie odwiedzi ją Lunox z pewną propozycją. Nie zdziwiła się więc, widząc go kilka dni później. Smok zaproponował jej współwładzę, gdyż wiedział, że czarownica jest potężna i dzięki niej byłby niepokonany. Nasza droga Galatea odmówiła wybierając dobro, jednakże Lunox nie poddawał się i co jakiś czas składał czarownicy wizytę. Ta, ku jego rozczarowaniu, zawsze odmawiała. W końcu smok przestał uzależniać się od niej i rozpoczął walki ze wszystkimi gatunkami świata. Kiedy przybył do Afrykańskiej wioski, gdzie mieszkało właśnie tak znienawidzone przez niego plemię zmiennokształtnych, od razu rozpoczął starcie. Spodziewał się, że jego przeciwnicy słyszeli już o podbojach Czarnej Plagi**** i że nie warto stawiać im oporu. Cóż, tutejszy wódz jednak nie miał zamiaru ustępować tak łatwo. Zaczęły się straszne bitwy, trwały kilka miesięcy i Lunox po zabiciu wodza - a był nim Ivar Haroun, ojciec wtedy 9-cio letniego Garetha - pozostawił wioskę i jej mieszkańców w kompletniej rozsypce. Wtedy Galatea ułożyła przepowiednię, która kilka lat później spełniła się. Otóż Gareth miał zemścić się na ojcu Tronisa zabijając go, a na samego siebie ściągając w ten sposób klątwę. Treść klątwy miała być nikomu nie znana, ponieważ Galatea spisała ją na pergaminie i bardzo dokładnie ukryła. Oddałaby wszystko byleby tylko to przekleństwo się nie spełniło.Niestety, Tronis, w nikomu nieznany sposób, dostał się do pergaminu i wykradł go. Dopiero na miejscu zorientował się, że lecąc musiał zahaczyć nim o gałąź, ponieważ gdy doleciał  okazało się, że ma jedynie połowę klątwy. Druga połówka szczęśliwym zbiegiem okoliczności trafiła do Galatei. Do dziś dnia jednak nikt nie zna brzmienia klątwy ( oprócz Galatei w całości i Tronisa w połowie - nie powiedział nikomu o zdobyczy ) Teraz Tronis planuje zemstę za śmierć ojca i planuje dokończyć jego dzieło ( wszystkie tereny świata zostały podzielone, jedynie - a może aż - brakuje władcy kierującego wszystkimi gatunkami na raz ) Chce odzyskać drugą połowę pergaminu i dopełnić klątwę ciążącą na Garethcie. Antonio kończy swoją opowieść, oddala się do swoich towarzyszy. Gareth trzyma się daleko z przodu. W końcu wszyscy docierają do wioski. Szkody nie okazują się aż tak wielkie, jedynie zostało spalonych kilka namiotów. Cała osada bierze się za ich odbudowę i już po godzinie zapada w sen. Tym razem dla ochrony przydzielono kilku aurorów. 

* trytony - ważki podobne do  tych zwykłych w świecie mugoli, jednakże te posiadają śmiertelny jad, którego wystarczą dwie krople, żeby przez ostatnie 10 sekund życia pogrążyć człowieka, smoka lub inną istotę w kompletnej agonii a później wyssać z niej życie. ( wiem wiem, że tryton to było coś tam innego, ale ja sobie tak wymyśliłam. No bo w sumie fajna nazwa a tu się okazuje, że chodzi o jakieś ważki xD ) 

** zmiennokształtni - skrzyżowanie człowieka ze smokiem. Zmiennokształtność polega na zmienianiu się smoka w człowieka i na odwrót w dowolnej chwili. Oczywiście trzeba opanować tę sztukę do perfekcji, nikt nie ma tak łatwo ;) Przekazywana jest z pokolenia na pokolenie.

*** smocza czysta krew - no cóż, to tak jak z krwią czarodziei. Zero krzyżówek z innymi gatunkami, same bardzo stare smocze rody z tradycjami przestrzeganymi od pokoleń. 

**** Czarna Plaga - dawne oddziały Lunoxa, szerzyły kompletne spustoszenie na świecie.

________________________

No cóż, macie taki skrócony rozdział XIV.  Kilka rzeczy jest chyba trochę inaczej niż było, ale sens jest ten sam no i dodałam kilka rzeczy od siebie. Następnej notki wypatrujcie jutro albo w niedzielę ;) postaram się jeszcze dzisiaj za nią zabrać. Postanowiłam zacząć pisać z perspektywy Hermiony, bo to bardzo ułatwi mi pisanie no i dzięki temu uniknę wielu powtórzeń. Ten rozdział musiałam napisać chociażby w formie streszczenia, bo później nie wiedzielibyście o co chodzi. Tych, którzy już czytali ten rozdział jeszcze przed usunięciem , proszę o cierpliwość najpóźniej do niedzieli. Natomiast tym, którzy jeszcze nie czytali życzę miłego streszczenia ... xD 
PS. A no i wybaczcie, że tak przeskakiwałam czasami przeszły - teraźniejszy, ale chodziło mi tylko o wyjaśnienie paru szczegółów no i za bardzo nie zwracałam na to uwagi bo chcę zabrać się jak najszybciej za następny rozdział ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz